Draka rozrabiaka

Dzisiaj chciałbym opisać wam historię Draki, naszej kotki, a z racji tego, że szalejemy na jej punkcie, też naszej córki.

Draka wcina pierwszy posiłek po podróży

Przed adopcją

Wszystko zaczęło się gdzieś na początku lipca lub pod koniec czerwca 2018, wtedy nasi znajomi jechali na wesele z noclegiem i nie mieli co zrobić ze swoimi psami. Poprosili nas więc o zajęcie się nimi na czas ich nieobecności. Przez ten krótki czas, kiedy były z nami (przez dzień, noc i kawałek następnego dnia) zdałem sobie sprawę, jak nasze mieszkanie było puste wcześniej. Od tamtej pory namawiałem moją żonę (Monię), żebyśmy adoptowali zwierzaka, z racji tego, że z psem trzeba wychodzić na spacery, a my preferujemy siedzenie w domu, skupiłem się na tym, żeby namówić Monię na adopcję kota. Początek był dosyć trudny, ponieważ Monia nie chciała się zgodzić na żadnego zwierzaka, a w szczególności kota. Wynikało to z tego, że jak była mała, to kot zrobił jej przykrość i bała się, że z tym kotkiem, którego adoptujemy, będzie tak samo. Po mniej więcej tygodniu lub dwóch namawiania Monia zgodziła się obejrzeć dostępne do adopcji koty w internecie. Wystarczyła mniej więcej godzina przeglądania kotów do adopcji, aż zdecydowaliśmy się na jednego, a dokładniej na jedną, która według ogłoszenia była dostępna w Warszawie w jednej z klinik weterynaryjnych, była śliczna szarobura z umaszczeniem naszej Draki, ale niestety okazało się, że spóźniliśmy się i ktoś już ją adoptował. Podczas tej samej rozmowy telefonicznej okazało się jednak, że Pani Krystyna (która zajmuje się pomocą zwierzętom i pośredniczy w adopcjach) uratowała niedawno z lasu kotkę, która wyglądała podobnie do tej na zdjęciu, podobno miała dobry charakter, nie bała się ludzi i generalnie była super. Po chwili namysłu zgodziliśmy się na adopcję i pytamy, jak ten proces będzie przebiegał i czy możemy ją zobaczyć przed adopcją.

Draka podczas zabawy wędką

Proces adopcyjny

Od Pani Krysi dowiedzieliśmy się, że przed adopcją musimy odbyć wizytę przedadopcyjną i podpisać kilka zobowiązań. Zobowiązania polegały mniej więcej na tym, że musimy ją zaszczepić w odpowiednim terminie i gdy weterynarz uzna, że już jest odpowiednia pora wysterylizować ją oraz zamontować na balkonie siatkę, żeby kot nie spadł z balkonu. Jak się okazało, Pani Krysia mieszka w Zamościu i nasza przyszła córcia też jest w Zamościu, więc zobaczenie Draki na żywo przed adopcją było niemożliwe z racji tego, że nie mamy i wtedy też nie mieliśmy samochodu. Dostaliśmy natomiast kilka zdjęć Draki i numer telefonu do wolontariuszki z Warszawy, z którą mieliśmy się umówić na spotkanie przedadopcyjne. Pani Krysia szukała ludzi do adopcji kotów w Warszawie, ponieważ w Zamościu zdarzały się kilkukrotnie sytuacje, że ktoś się źle zajmował zwierzakiem, znęcał się, lub zaniedbywał. Po umówieniu się na to spotkanie musieliśmy na nie czekać kilka dni, ale chyba mniej niż tydzień. Spotkanie było krótkie i bardzo treściwe, dowiedzieliśmy się trochę na temat różnych diet dla kotów, dostaliśmy namiar na człowieka montującego siatki na balkonach i oknach i ogólnie dużo porad jak się opiekować kotem. Spotkanie przedadopcyjne zakończyło się sukcesem i podpisaniem zobowiązań, więc od razu po wyjściu Pani wolontariusz zadzwoniliśmy do Pani Krysi, że zdaliśmy egzamin i co dalej.

Draka na drapaku
Draka na swoim pierwszym drapaku

Podróż Draki do Warszawy

Po pomyślnej wizycie przedadopcyjnej i podpisaniu zobowiązań Pani Krysia powiedziała, że zacznie jak najszybciej szukać nam transportu dla Draki. Nas natomiast poprosiła, żebyśmy wysłali jej kontenerek (transporter dla zwierzaków). Ponieważ nie mieliśmy jeszcze kupionego transporterka, zapytaliśmy, czy nie będzie miała nic przeciwko, jeśli zamówimy go z jej adresem dostawy, a my zapłacimy za niego z góry. Pani Krystyna nie miała nic przeciwko, więc tak też zrobiliśmy. Po kilku dniach kontenerek dotarł do Pani Krystyny, a jej udało się znaleźć transport dla Draki, chyba na BlaBlaCar. Transport wypadł na piątek 27 lipca 2018 roku, odebrać Drakę mieliśmy spod Promenady. Wspaniale się złożyło, ponieważ brakowało nam kilku drobiazgów takich jak zabawki i przysmaki. W Promenadzie na szczęście był sklep zoologiczny, więc bez problemu kupiliśmy te drobiazgi oraz zakrytą kuwetę, na którą nas namówiła sprzedawczyni i która była jednym z najlepszych kocich zakupów, ponieważ jak się później okazało, Draka lubi bardzo dokładnie zakopywać swoje prezenty w kuwecie i mimo że jest zamknięta, to zdarza jej się wysypać trochę żwirku przez drzwiczki. Na szczęście mieliśmy komu oddać naszą odkrytą kuwetę. Do Promenady przyjechaliśmy na mniej więcej 30-45 minut przed umówionym czasem odbioru Draki, żeby wyrobić się z zakupami. Pan, który ją wiózł, trochę się niestety spóźnił, więc czekaliśmy już z tobołkami przed Promenadą jeszcze trochę czasu. Jak już przyjechała, to nie mogłem powstrzymać uśmiechu i cieszyłem się jak głupi przez cały przejazd do domu Uberem i jeszcze po powrocie z kilka godzin.

Pierwsza drzemka Draki na kanapie

Pierwsze kroki w domu

Jak już dotarliśmy do mieszkania, szybko nasypaliśmy żwirku do kuwety, otworzyliśmy drzwiczki transporterka i usiedliśmy spokojnie na kanapie, żeby zobaczyć, co Draka zrobi. Jej pierwsze kroki były dosyć śmiałe, pozwiedzała przez kilka minut mieszkanie, po czym poszła do kuwety się załatwić, pewnie bardzo już jej się chciało po podróży. Po wizycie w kuwecie skierowała swoje kroki prosto do miski z jedzeniem, co widać na pierwszym zdjęciu w tym poście. Specjalnie obserwowaliśmy ją z bezpiecznej odległości, żeby jej nie spłoszyć, ale po kilkunastu minutach zaczęła sama do nas podchodzić i nas obwąchiwać. Wdrapała się nawet sama na sofę i zaczęła chodzić po moich wyprostowanych nogach:

Draka pierwszy raz na nogach u Bartka

Bawiliśmy się też z nią wędką, co było widać na drugim zdjęciu w tym poście. Po tym, jak się już trochę zapoznaliśmy i Draka się zmęczyła, to położyła mi się na kolanach i wtuliła się.

Draka ze mną na sofie

Następne dni u Ciechoma

Pierwszej nocy po adopcji, jak poszliśmy spać, to tak nie mogliśmy się doczekać następnego dnia z Draką, że wstaliśmy bez żadnych budzików o 4 rano, żeby patrzeć co będzie robiła 🙂 Jak tylko poszedłem do komputera, to Draka szła ze mną i bawiła się pomiędzy moimi rękami, łaziła po komputerze, klawiaturze i monitorze. Wchodziła też do pojemnika na brudne ciuchy 🙂

Dorosła Draka

Na koniec wstawiam galerię z kilkoma zdjęciami dorosłej Draki 🙂

Część druga znajduje się tu.

Podziel się:
Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Monia
Monia
20 lutego 2021 09:05

Draka ❤️

20210208_103803.jpg